life...love, dance and many many trouble...
Kategorie: Wszystkie | zdjęcia
RSS
niedziela, 10 września 2006
hmm............

witajcie.

dawno mnie tu nie bylo....heh

wiele sie od ostatniego razu wydarzylo:)

na przelomie maja i czerwca, oboje z Kasia zdecydowalismy ze sprobojemy byc ze soba. ba, od dawna tego chcialem. i co? i jestem szczesliwy. udalo mi sie z koncem lipca dostac do nowej firmy, blizej Kasienstwa no i w ogole....

mieszkam sobie w stolicy dolnego slaska, choc szkoda ze nie z Kasia ale.... jest nawet nawet :)

juz zapomnialem jakim zazdrosnikiem potrafie byc, ojoj.... straszne uczucie.                                                                                                                                                                                                                                                  

ciezko czasem zrozumiec kobiete, jej fochy, i takie tam.

w sumie to nie wiem co mam Wam napisac bo tyle sie zdarzylo ze hmmm sam juz nie wiem, moze z czasem pewne zdarzenia beda sie wkradaly do notatek.....

 

17:43, truman66
Link Komentarze (2) »
piątek, 24 lutego 2006
*
na chwilke tylko wpadlem.... zyje, pije, pale, pracuje, pale, pije, spie. tak ostatnio wygladaja moje dni. od poniedzialku wstaje o piatej rano, biegne do lazienki, sniadanko, herbatka do termosika i o szostej jade busikiem do centrum, pozniej busik do pracy (i tu 20 minut drzemki), kawka w pracy raniutko i zaczynam zarabiac.
fakt, dzis zarobilem manacik za jazde naszym wspanialym  MZK bez bileciku. co sie stalo, nie wiem. tyle czasu kanarkow nie bylo w busach, a tu prosze, i to o 6 rano!! spac gosciu nie mogl czy co. trudno sie mowi.
wczoraj bylem u Robcia tak sobie pogadac. rozmawiamy gadamy rozmawiamy az nagle Robciu wyciaga z kieszeni kurtki sliwowice, ktora dostal od jakiegos klienta. chwilke pozniej pojawily sie kielonki i nie byly puste :) ojoj - pomyslalem - bedzie sie dzialo. pierwszy lyczek..... o qrczaki!!!!  w zyciu nie pilem takiego mocnego alkoholu. ledwo oddychalem. kilka sekund pozniej poczulem milusie rozgrzewajace ciepelko pochodzace z zoladka :) a jednak dziala - pomyslalem....
do wczorajszego wieczoru nie znalem technologicznej i technicznej strony przygotowywania takiego trunku, a wczoraj mialem mini wyklad :)
ta ktorej "uzywalismy" miala conamniej 70%
w ciagu 45 minut bylem gotowy, zrobiony i stwierdzilem ze pora najwyzsza do domku sie udac, ale Robciu poprosil zebym jeszcze zostal. no i zostalem, do dwudziestejtrzeciej. droga do domu taka nawet nie sliska byla. z nadzieja ze obudza mnie moje 2 budziki polozylem sie spac.
oczywiscie chwilke zaspalem, pozniej ten kanar, a ja ciagle na kacu.
najbardziej dziwilo mnie to ze gdzies do poludnia czulem smak sliwowicy w ustach.... moze to i normalne jest. nie wiem. to moja pierwsza sliwowica :) i chyba nie ostatnia


nie wiem co ja tu jeszcze o tej porze robie. znow bede spal tylko cztery godziny. jestem padniety

jeszcze tylko piatek i weekend!!
w sobote jade do glogowa na fabianowa parapetowe.     w    koncu :)

no i jeszcze krotkie spotkanie z intrygujaca znajoma.

ale w pierwszej kolejnosci kuzyna i babcie z dziadkiem odwiedze. troche ich nie widzialem......




00:23, truman66
Link Komentarze (2) »
środa, 15 lutego 2006
dredy
wspanialy sen dzis mialem.
snilo mi sie ze mam dlugie do ramion blond dredy :)  nie mialem w zyciu dredow, choc kiedys zastanawialem sie nad tym czy sobie ich nie zrobic, ale stwierdzilem ze szkoda bedzie mi wlosow ktore tak dlugo zapuszczalem kiedy okaze sie ze nie podobam sie sobie z dredami.
ale te dredy we snie byly ladniusie i chyba mi sie podobaly.


dredy...dredy...dredy.... kto wie moze kiedys, zanim zetne swoje znow zapuszczane wlosy zaserwuje sobie dredy...kto wie


16:47, truman66
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 lutego 2006
ooooo dzis Walentynki
wlasnie spostrzeglem ta heh.. date...

coz.... wszystkim zakochanym zycze szczerosci w uczuciach, nie zliczonych, nie przespanych fanastycznych nocy ze dwoje :)

badzcie szczesliwi.

dawajcie. ale nei bojcie sie brac :)







i uwazajcie na dzieci !!! :)
00:56, truman66
Link Komentarze (1) »
pierwszy raz ......
eeehhhh. no i stalo sie :)
pierwszy raz siedze tu i pisze bedac lekko wstawionym...
co za dzien dziwny dzis byl. rano rozmawialem z kolezanka ktora zdala mi relacje jak sie bawila w ten weekend. to byla bardzo krotka relacja, ale dla mnie porazajaca. jak mozna przez dwa dni wymiotowac krwia i nie pojsc do lekarza, mowiac wszystkim ze wie sie co sie stalo, co sie dzieje z organizmem?? nie rozumiem tego. probowalem ja przekonac (bezskutecznie niestety), ze moze jednak powinna sie wybrac do lekarza. zastanawialem sie co moglo jej sie stac, niestety nie jestem lekarzem i nic nie udalo mi sie znalezc.
nei moge za nia decydowac...jej wybory...
poznym popoludniem spotkalem na gadulce kumpla i troche sobie pogadalismy i po wspominalismy stare dobre czasy kiedy obaj mieszkalismy jeszcze w Boleslawcu.... co to sie wtedy dzialo...ojoj :)
jazdeczka niebieska ;)

a pozniej pyfko u znajomych w domq przy flimiku :)

ciezko mi sie mysli

wieczor sobotni, juz chyba zwyczajem, spedzilem w Pegazie na tancach, hulankach, swawolach. ale zanim tam dotarlem wpadlem w czasoprzestrzenna dziure opowiesci kumpla, ktory wracajac z pracy z GB zatrzymal sie popracowac w Holandii, no i wpadl na trzy dni do Polski, zobaczyc sie z prawie miesiac nie widziana zona, dzieciaczkami i znajomymi.
Pegaz.
coraz wiecej starych znajomych sie tam pojawia...co przyznaje, cieszy. spotaklem pana Lindeczka, tylko ja dopiero zaczynalem saczyc wareczke, a on stwierdzil ze konczy ostatnia i bryka do domku. coz... gdybym wiedzial wczesniej ze jest Flinston (ktory poszedl zanim ja przyszedlem), z ktorym Linde zaczal duzo wczesniej lykac piwko, to pewnie staralbym sie byc wczesniej, bo z Flinstonem dawno przy piwku nie gadalem. czasem tak bywa, niestety...
jeszcze tylko przez dwa weekendy bede mial taki luzik, by pojsc tam i pobrykac ze znajomymi i wrocic, bezstresowo, po szostej rano do domku eh... niedlugo szkolka sie zacznie, weekendyy we Wroclawiu, i co najwazniejsze, na to mam nadzieje, kilka spotkan z Kasia :)
a moze uda sie jeszcze spedzic weekend z Kasia w lutym. kto to wie?

jednym slowem, mialem dosc miluski weekend.
prawie cala noc spedzilem na parkiecie z Marta, czego mysmy tam nie wyprawiali :) caly czas improwizacja. oboje to uwielbiamy. tanczyc i w tancu uczucia, fascynacje i co tylko sie da, cialem okazywac , flirtowac. hihi.... nawet pewna dziewczyna, Ewa, po jednym z naszych show podeszla do mnie i powiedziala ze, nasz taniec jest milo przesaczony erotyzmem, grą cialem, i ze bardzo sie podoba i jej i jej znajomym. to bylo mile. kedy tanczymy razem, uciekamy od naszego jestestwa, zapominamy o tym ze ktos moze na nas patrzec. calkowicie zapominamy o ich oczach, spojrzeniach, usmiechach. jestesmy wolni. kazdy bawi sie tak jak lubi :)
z Marta znamy sie juz kawalek czasu i lubimy razem tanczyc, pomimo tego ze ona niedlugo wychodzi za maz. ciesze sie ze w koncu trafila na faceta, ktory w calosci ja akceptuje. pasuja do siebie :)

hmmm.... moze pojde juz spac

oczka mi sie juz kleja i joj ziewa mi sie okrutnie

kolorkowych i wam zycze

00:43, truman66
Link Komentarze (1) »
sobota, 11 lutego 2006
mysli nie zawsze zrozumiale
nie bylo mnie kilka dni. wybaczcie, ale po prostu nie mialem jakos sily by siadac przed pecetem i pisac. przez te kilka dni pojawialo sie mojej glowie tyle mysli, ze az zaluje ze nie mam dyktafonu by je zarejestrowac. ostatnimi czasy czesto przechadzam sie przez miasto w nocnych porach. wtedy to idac w okreslonym wczesniej kierunku, moj umysl rozpoczyna analize jakichs egzystencjonalnych problemow. dzis tez bylem na takim spacerku. hmm... pod jego koniec, kolo trzystu metrow od domku, zaczalem zastanawiac sie nad tym kto bedzie przy mojej smierci. teraz wydaje mi sie to dziwne, ale w pierwszej chwili pomyslalem ze przy mojej smierci bedzie moj pies, nie wiem dlaczego dopiero pozniej pomyslalem o zonie (ktorej nawiasem mowiac nie mam). sam teraz zachodze w glowe dlaczego pierwsza odpowiedzia byl pies, eeehhhh......moze zgine zanim sie ozenie. kto to moze wiedziec...??? choc chcialbym zyc na tyle dlugo by poznac swoje wnuki :)

kolorkowych snow



nadzieja jedyna jest taka ze jesli do czasu mojej smierci Magratkaa odkryje sposob przenoszenia sie w przeszlosc i mnie z nim zapozna, to w owym krytycznym dla mego zycia momencie przeniose sie w przeszlosc i cos pozmieniam, by do niego nie dopuscic :)
00:45, truman66
Link Komentarze (3) »
piątek, 03 lutego 2006
POTOP
o Andrzeju Kmicicu mowa ostatnio byla,a teraz wlaczam telewizornie a tam Jedrus Olenke obejmujacy :)

wiec chyba obejrze po raz kolejny sobie Potop, chyba ze gdzies jeszcze mnie ktos wyciagnie :)
20:03, truman66
Link Komentarze (2) »
środa, 01 lutego 2006
wczorajsza notka (zamieszczona z powodu jakichs problemow z serwerem dopiero dzis)

czy ja mam takie trudne do zapamietania imie?

wczoraj,ze skierowankiem od firmy, odwiedzilem lekarza medycyny pracy. wszystko ladnie pieknie, badanie, wywiad, na koncu wypisanie zaswiadczenia i rachuneczku i do domku. nawet nie pomyslalem zeby wczesniej sprawdzic.czytam to co tam doktorek napisal i co ? i nazywam sie Jerzy !!
jaki Jerzy?!? Jedrzej no i wszystko byloby w porzadku. doktorkowi cos musialo sie pomieszac ze mnie przechrzcil.
z Jerzym nie jemu pierwszemu sie wydarzylo, ale ta druga historia nie warta jest waszego czasu.
na szczescie kiedy dzis sie pojawilem u tego samego lekarza od razu wiedzial o co chodzi i przeprosil za pomylke :)  oczywiscie poprawil wszystko  :)

wielokrotnie przeinaczano moje imie na Blazeja (jakie tu podobienstwo?), no i standardowo Andrzej.
jak slysze po raz ktorys z rzedu od tej samej osoby Andrzej, to przyznaje, krew mnie zalewa, ile mozna tlumaczyc i powtarzac (?!?) Jedrzej to nie Andrzej, choc na Andrzeja Jedrek czasem wolaja.

lubie swoje imie. kiedys Jedrkow nie bylo tak wielu jak teraz wsrod dzieci urodzonych po 1980 roku

kolorkowych snow
13:04, truman66
Link Komentarze (8) »
niedziela, 29 stycznia 2006
aaauuuaaaa moja glowa
eeehhh..... bawilem sie wczoraj przednio :) wyskakalem sie na parkiecie w Pegazie ze sliczna kolezanka Ania, wypilismy kilka piwek nio i w domku kolo 3.30 wyladowalem. ojojoj.... glowka mnie boli jeszcze, choc juz 15 godzina a o tej porze glowa nie czesto mnie boli.

dawno nie tanczylem, dawno tancem sie tak swietnie nie bawilem. tego mi bylo trzeba :) no swietnej zabawy z Ania :)

dobrze jest odswiezyc stare znajomosci :) 





15:25, truman66
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 stycznia 2006
sobota
no i mamy sobote :) enky penky !!!

wczoraj bylem wieczorkiem w miescie i troszeczke sie pobawilem - najmniej jednak zadowolony jestem z pewnej, potwierdzonej juz dzis wiadomosci - moja znajoma jest w ciazy.
niby wiadomosc mila, na pewno dla przyszlej mamuski no i dla ojca, tylko ze w tym przypadku, wg mnie ojciec to nie najfajniejszy czlowiek.
ale reszta wieczoru minela milusko, spotkalem Pana Lindeczka z ktorym bardzo dlugo sie juz nie widzialem i bylo to za krotkie i zbyt pozne spotkanie (obaj bylismy juz po kilku piwkach) by rozmawiac o jakichs istotniejszych zyciowych sprawach - to spotkanie trzeba powtorzyc :) koniecznie.

spotkalem tez Malgosie zapatrzona w ukochanego Patryka - sympatyczny bardzo czlowiek z tego Patryka.

byl tez i Zloty ale zanim sie spotkalismy to juz chyba przesadzil z piwkiem wiec niestety nie porozmawialismy nawet, czego teraz zaluje.

a tak w ogole to caly niemalze wieczor wloczylem sie po knajpkach z Madzią, dobrym duszkiem :)

dzis tez ide sie odrobinke zabawic. ciagle pale choc mialem rzucic.

ciekawe co ten wieczor przyniesie... w kazdym badz razie Wam zycze miluskiego wieczorku i udanej zabawy

19:31, truman66
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6